Jedziemy na wycieczkę, bierzemy wielo w teczkę. O wielopieluchowaniu poza domem słów kilka.
Jedziemy na wycieczkę, bierzemy wielo w teczkę. O wielopieluchowaniu poza domem słów kilka.

Zaobserwowałam, że w wielu rodzinach rezygnacja z pieluszek jednorazowych przebiega
w kilku etapach. Najpierw decydujemy się na wielopieluchowanie w ciągu dnia. Potem zaopatrujemy się w chłonne zestawy, by komfortowo przetrwać nocki. A co z wyjściami poza dom? Spokojnie, to też jest do ogarnięcia. Potrzebne nam będą odpowiednie przygotowanie
i odrobina odwagi, żeby się przełamać. Bo pierwszy krok jest zawsze najtrudniejszy.

Idziemy na wielospacer

Najłatwiej zacząć od krótkich wyjść z domu. Trudno znaleźć lepszą ku temu okazję niż codzienny spacer. Przygotowując się do niego, weźmy pod uwagę następujące czynniki:

  • jak długo będziemy poza domem;

  • czy będziemy miały okazję swobodnie przewinąć malucha;

  • jakie warunki atmosferyczne panują na zewnątrz.

Najbardziej problematyczna w kontekście spacerów jest sama zmiana pieluchy. Opcje na przewijanie mamy dwie: albo pod chmurką, albo w miejscu, które udostępnia publiczną toaletę. Zmienianie pieluszki pod gołym niebem jest fantastyczne, o ile warunki atmosferyczne temu sprzyjają. Gdy na dworze jest wyjątkowo zimno, wietrznie i deszczowo trudno narażać maluszka na tak nieprzyjemne doznania. Pozostaje zajrzeć do pobliskiej kawiarni, galerii handlowej czy też innego miejsca na Waszej trasie spacerowej. Powiem Wam, że ja wyjątkowo nie lubię publicznych toalet. Sama korzystam z nich w ostateczności, nie lubię serwować też tego dzieciom. W brzydką pogodę długość spaceru dobieram tak, żeby zminimalizować niemal do zera konieczność przewijania poza domem. Co nie znaczy, że wychodzę do tego nieprzygotowana, bo wiadomo, że dzieci są nieprzewidywalne. Ich fizjologia również 😉

Co pakuję do wózkowej torby?

  • oczywiście pieluszkę na zmianę. Z reguły jest to AIO lub kieszonka, z wcześniej złożonym wkładem. To mój wybór, podyktowany wygodą – staram się, żeby ewentualne przewijanie przebiegło jak najsprawniej. Jeśli wolicie inne systemy, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby korzystać z nich w warunkach outdoorowych.

  • mały worek PUL – idąc na spacer, pakuję do niego czystą pieluszkę. Po przewijaniu ląduje w nim brudna.

  • woreczek strunowy ze zwilżonymi myjkami – szybki sposób na umycie pupy. Nie korzystam dzięki temu z chusteczek jednorazowych, ale nie muszę zabierać całej butelki z wodą. Po zużyciu lądują w worku PUL razem z brudną pieluszką.

  • wielorazowa mata do przewijania – kładę ją na trawie (przewijanie w opcji „na łonie natury”) lub na przewijaku (gdy korzystamy ze zdobyczy cywilizacji 😉).

Podobny zestaw sprawdzi się również w sytuacji, kiedy idziemy do lekarza, na krótką wizytę do znajomych czy imieniny babci. Z jednym „ale”. Musicie przygotować się na to, że wzbudzicie zainteresowanie. Gdy są to uwagi typu: „o, jaka śliczna pieluszka”, „wow, a co to takie ładne”, „świetnie, wreszcie ktoś myśli o zdrowiu dziecka”, można pękać z dumy i rozwinąć temat. Czasami z takich przypadkowych zagadnięć rozwija się bardzo ciekawa rozmowa, podczas której możemy zainteresować niezorientowanych nowoczesnymi rozwiązaniami ze świata wielopielo. W trudniejszej sytuacji znajdziemy się, gdy ktoś pozwala sobie na niemiłe (i skądinąd z reguły nieprawdziwe) uwagi: „a co to za wymysły”, „ciemnogród”, „jednorazówki są higieniczniejsze”. Jak się zachować w tej sytuacji? Najlepiej asertywnie, choć mam pełną świadomość, że to trudne, zwłaszcza gdy komentarze padają z ust bliskich nam osób czy też lekarza, którego często postrzegamy jako autorytet. Miejcie pod rękę przygotowane wcześniej solidne argumenty, dlaczego zdecydowałyście się na pieluszki wielorazowe. Choć niestety malkontenci i tak z reguły „wiedzą lepiej”. Z nimi nie ma sensu dyskutować, bo to jak kopanie się koniem. Szkoda nerwów 😊

Abstrahując od rzeczy okołopieluchowych, zawsze mam w torbie zapasowe ubranko na wypadek nieprzewidzianych okoliczności. Ten nawyk praktykuję nawet w odniesieniu do moich starszych dzieci. Nie zliczę sytuacji, w których konieczna była zmiana odzienia 😊

 

Jeśli wiecie, że będziecie poza domem na tyle długo, że jedna zapasowa zmiana pieluchowa nie wystarczy, pakujemy to samo, tylko w większych ilościach. Podobnie z workiem PUL – mały zamieniamy ma większy, rozmiarowo dopasowany do liczby pieluszek. Jeśli zdecydujecie się na zabranie otulaczy wełnianych, rewelacyjnie sprawdzi się dodatkowy, również wełniany, worek. Wtedy do worka PUL wrzucamy brudne wkłady, a osobno otulacze, które wymagają tylko wietrzenia. Przy sprzyjającej pogodnie wełnę możecie wietrzyć na budce lub rączce od wózka. W moim mieście nie spotkałam się z takim widokiem, ale wiem, że wielomamy tak robią 😊

Spójrzcie, wieloprzewijanie poza domem nie różni się zbytnio od zmieniania jednorazówki – tak czy tak musimy znaleźć odpowiednie miejsce, wygodne dla nas i maluszka, a do torby spakować czystą pieluszkę i akcesoria do umycia pupy. To jak, gotowi na wielowyjścia? 😊

 

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy od home.pl