Zrozumieć fizjologię maluszka - czyli jak znaleźć złoty środek między częstotliwością przewijania a chłonnością pieluszki
Zrozumieć fizjologię maluszka - czyli jak znaleźć złoty środek między częstotliwością przewijania a chłonnością pieluszki

Rynek pieluszkowy w Polsce jest niezwykle rozbudowany. Mamy do dyspozycji mnogość systemów, producenci korzystają z wielu różnych materiałów chłonnych, a pieluszki szyte są w coraz szerszej gamie rozmiarów. Taka obfitość rozwiązań stwarza możliwość lepszego dopasowania pieluszek do aktualnych potrzeb dziecka. Ma też jednak drugie oblicze: rodzice, którzy chcą rozpocząć pieluchowanie wielorazowe, często czują się przytłoczeni nadmiarem dostępnych opcji. Dużą konsternację wzbudza na przykład problem doboru odpowiedniej chłonności. Przyjrzyjmy się, jak parametr ten kształtuje się w ciągu pierwszych miesięcy życia dziecka.

Zacznijmy od pewnej oczywistości – odpowiednia chłonność to podstawowe kryterium doboru pieluszki. Przecież w tym celu właśnie je stosujemy – żeby wilgoć nie przedostała się na ubranko. Skonstruowanie wkładu o bardzo dużej chłonności pod względem technologicznym nie jest niczym skomplikowanym. Odpowiednia liczba warstw chłonnego materiału załatwi sprawę. Musimy jednak wziąć pod uwagę, że wkład ten musi być dopasowany do wymiarów małej pupci i nie może ograniczać swobody ruchów. Dobranie pieluszki o odpowiedniej chłonności oznacza zatem balansowanie pomiędzy tymi dwoma ograniczeniami: z jednej strony nic nie powinno przeciekać, z drugiej – dziecku musi być wygodnie. Jak w takim razie odpowiednio dobrać pieluszkę?

Punkt pierwszy – tak właściwie, jak często powinno zmieniać się pieluszkę?

Na tak postawione pytanie nie ma jednej dobrej odpowiedzi. Każda rodzina sama układa sobie plan dnia i nikt nie powinien go oceniać. Najzdrowszym jednak dla dziecka podejściem (niezależnie od sposobu pieluchowania – jednorazówek też to dotyczy!) jest zmienianie pieluszki za każdym razem, gdy zajdzie taka potrzeba. Inaczej mówiąc – w miarę możliwości po każdym siusiu i obowiązkowo po każdej kupce idziemy na przewijak!

Punkt drugi – ustalmy, ile dziennych zmian potrzebujemy

To czysto praktyczny parametr, który pomoże nam oszacować, ile pieluszek potrzebujemy w stosiku. Jako naukowiec nie mogłam nie skorzystać z badań naukowych. Poszperałam w bazach naukowych w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie, czy ktoś w ogóle zajmował się częstotliwością siusiania małych dzieci. I wiecie co? Znalazłam!1

Okazuje się, że kilkutygodniowy noworodek siusia 5 razy w ciągu 4 godzin, jednorazowo oddając 50 ml moczu. To malutko – ¼ szklanki. Co więcej, maluszki do mniej więcej trzeciego miesiąca życia nie bardzo rozróżniają pory dnia. Oznacza to, że nie występują u nich wyraźne zmiany pomiędzy aktywnością dzienną a nocną – tyle samo śpią, podobnie jedzą, równie często załatwiają potrzeby fizjologiczne. Na podstawie tych dwóch wniosków: brudzenia średnio jednej pieluszki na godzinę oraz nieunormowanego cyklu dobowego, możemy oszacować, że noworodki i małe niemowlęta potrzebują ok. 12–16 zmian na dobę (bądźmy szczerzy, mimo wszystko nikt nie zmienia pieluszki co kilkadziesiąt minut, zwłaszcza nocą).

Spokojnie, tylko początki są takie trudne! Wbrew pozorom dziecko szybko dojrzewa, przynajmniej pod względem fizjologicznym ;). W drugim roku życia dzieci brudzą jedną pieluszkę co dwie godziny. Co więcej, przyjmuje się, że zdecydowana ich większość przesypia już noce bez konieczności przewijania. Istotna zmiana zachodzi też w objętości jednorazowo oddawanego moczu – to już nie ćwierć, ale raczej pół szklanki (ok. 80 ml). Ile pieluszek przygotować więc dla maluszka, który wyrósł już z rozmiaru newborn? Wystarczy 6–7 zmian na dzień (przy założeniu przewijania co dwie godziny) oraz 1–2 zmiany nocne. Ale muszą to być rozwiązania bardziej chłonne niż w przypadku noworodka.

Punkt 3 – jak się ma wiedza o częstotliwości siusiania do pieluszkowych zakupów?

System, jakim pieluchujecie, i rozwiązania, które przypadły Wam szczególnie do gustu, to Wasz wybór. Nie zamierzam w nie ingerować. Chcę tylko, żebyście planując zakupy, wzięli pod uwagę naturalną fizjologię maluszka.

Wiemy już, że noworodek siusia mało i często, w podobnym rytmie niezależnie od pory dnia. Nie musisz więc mieć osobnych pieluszek na dzień i na noc. Jest wielce prawdopodobne, że Twoje ulubione dzienne pieluszki (u noworodków jest to najczęściej tetra i otulacz) równie dobrze sprawdzą się na czas spania. Znam dużo mam (sama jestem jedną z nich), którym w początkowym okresie nie sprawdziły się bardziej chłonne rozwiązania: formowanki i AIO. Ich chłonność nie była w pełni wykorzystywana i prawie suche lądowały w koszu, w zastraszającym tempie generując hałdy prania!

U starszych dzieci sprawa wygląda już inaczej. Siusiają rzadziej (więc i przewijamy nie tak często), ale za to więcej. Chłonność pieluszki musi być do tego dostosowana. Na szczęście producenci pomyśleli o tym za nas i większe rozmiary pieluszek z definicji odznaczają się większą chłonnością (wkłady mają więcej warstw, AIO wyposażone są w dodatkowe wkłady lub dłuższe języki itp.). W tym kontekście warto moim zdaniem zwrócić szczególną uwagę na pieluchowanie nocne. Jak wszyscy wiemy, sen dziecka rzecz święta i skoro śpi, niech go nie wybudza mokra pieluszka. Porządna formowanka, solidnie zalanolinowane gacie, dla wrażliwców wkładki „sucha pupa” dające uczucie suchości – to wszystko, miejmy nadzieję, przełoży się na słodki i długi sen (o ile nie zakłócą go zęby, przeziębienie, kolki czy inne dzieciowe przypadłości).

Punkt 4 – proste triki na zwiększenie chłonności pieluszek

Często zdarza się, że rozmiarowo pieluszki leżą super, ale zaczynają przeciekać. Możemy zasadniczo wyróżnić dwa główne problemy: niewystarczającą chłonność (możesz to stwierdzić, jeśli przy zmianie pieluszki obserwujesz, że CAŁY wkład wręcz kapie od nadmiaru moczu) lub zbyt wolne tempo rozprowadzenia wilgoci (zaobserwujesz, że pieluszka przecieka, mimo że tył wkładu jest suchy, a cała wilgoć koncentruje się z przodu). Wymienianie całego stosu w powyższych sytuacjach stałoby w sprzeczności z ideą wielopieluchowania. Na szczęście nie musimy tego robić. Z pomocą przychodzą nam boostery, czyli małe, krótkie wkłady, które poprawiają chłonność w miejscach, gdzie tego najbardziej potrzeba. Boostery szyje się z różnych materiałów. Możemy to mądrze wykorzystać, dokładnie ustalając, na czym w przypadku naszego dziecka polega problem z chłonnością.

Jeśli maluszek siusia jednorazowo w dużej objętości, potrzebne nam „coś”, co odbierze nadmiar wilgoci. W takiej sytuacji najlepiej sprawdzą się boostery z wiskozy bambusowej.

Maluszek może też siusiać relatywnie mało, ale pod dużym ciśnieniem. Wtedy pieluszka ma wystarczający potencjał, ale punktowo nie zdoła wchłonąć wilgoci. W takim przypadku świetnie sprawdzą się boostery bawełniane, które pomagają w równomiernym odbiorze moczu. Jeśli np. masz w domu za małą tetrę, której już nie używasz, możesz pociąć ją na fragmenty. Idealnie sprawdzi się w roli boostera.

Na rynku mamy też boostery z lnu, konopi i bardzo ostatnio popularnego Evolonu®. Boostery z tych materiałów, ułożone pod wkładem chłonnym (na otulaczu lub wewnątrz kieszonki czy AIO), rozprowadzają wilgoć po całej powierzchni wkładu chłonnego. Jeśli przewijając maluszka, obserwujesz, że przód i środek wkładu niemal kapie od nadmiaru moczu, a tył jest całkowicie suchy, to będzie dobry kierunek dla Ciebie.

Boostery umieszczamy pomiędzy warstwami chłonnymi wkładu. Te, które stosujemy w celu poprawy tempa rozprowadzenia wilgoci, możemy również ułożyć między wkładem a otulaczem. Niewątpliwą zaletą boosterów są ich niewielkie rozmiary. Znacząco poprawiają chłonność, nie robiąc przy tym dużego pakietu na pupie. Nie ma nic złego w stosowaniu naraz np. boostera bambusowego z boosterem lnianym, choćby do pieluszki na noc.

Podsumowanie

Niemal każda praca naukowa kończy się akapitem poświęconym słabym stronom badania. Ja też chcę zaznaczyć, że powyższe rozważania to moje obserwacje poparte doświadczeniem. Może się zdarzyć, że Wasz niemowlak siusia tak dużo, że tylko formowanki dadzą mu radę. Wierzę, że istnieją na świecie noworodki od urodzenia przesypiające noce, u których od razu trzeba stosować chłonne rozwiązania. Mam świadomość, że niektórym dwulatkom wystarczy zwykła tetra. To naturalne, bo każde dziecko jest inne i rozwija się w swoim tempie. Przedstawiam tylko ogólne spostrzeżenia, z których każdy, mam nadzieję, wyniesie coś dla siebie.

1 Jansson U.B., Hanson M., Hanson E., Hellström A.L., Sillén U. Voiding pattern in healthy children 0 to 3 years old: a longitudinal study. J Urol. 2000 Dec;164(6):2050–4. PMID: 11061923.

 

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy od home.pl